Czytelnicze podsumowanie miesiąca (lipiec 2018)




Miniony miesiąc pod względem czytelniczym znowu (niestety!) mogę zaliczyć do bardzo nieudanych, ale w te wakacje mam strasznie dużo innych zajęć (m.in. kino – tylko w lipcu oglądnąłem 20 filmów; kurs angielskiego; załatwianie spraw wizowych; planowanie wakacji; no i oczywiście kilka wycieczek), stąd książki musiały zejść na dalszy plan. W lipcu przeczytałem więc zaledwie jedną pozycję, ale za to według niektórych godną Nobla.

Swietłana Aleksijewicz, Wojna nie ma w sobie nic z kobiety
Wołowiec 2010, Wydawnictwo Czarne, ss. 352


Tą książką rozpoczynam swą przygodę z noblistką i po pierwszej lekturze jestem zadowolony, chociaż jej styl jest nieco inny niż ten, do którego się przyzwyczaiłem i polubiłem.

Aleksijewicz swoją uwagę skupia raczej na słuchaniu swoich rozmówczyń – kobiet, które brały udział w II wojnie światowej po stronie Armii Czerwonej – aniżeli opisywaniu, czy komentowaniu. O sprawdzaniu faktów już nie mówiąc. Otrzymujemy więc zbiór wspomnień, którym rządzi pewna logika, chociaż, przyznam szczerze, układ rozdziałów nie do końca był dla mnie jasny.

W kolejnych opowieściach powtarza się ten sam schemat, Młode Rosjanki (często niepełnoletnie) za pomocą różnych forteli chcą za wszelką cenę dostać się na front i po wielu próbach w końcu im się to udaje. Ich nastawienie do walki było czysto patriotyczne: ojczyzna jest w potrzebie, dlatego chcą pomóc w jakikolwiek sposób. Dla nich udział w wojnie był naturalnym wyborem, nikt ich siłą nie zaciągał.

Czy żałują? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wojna obeszła się z nimi brutalniej niż z mężczyznami. Walczyły nie tylko z wrogiem, ale także o swoją pozycję w armii, szacunek innych żołnierzy, a także zachowanie kobiecości i zwykłej radości życia.

Dla polskiego czytelnika frapująca jest nie tylko wojna widziana oczami kobiety, ale przede wszystkim rosyjskie spojrzenie na frontowe działania. Można wyciągnąć sporo daleko idących wniosków. Moja konkluzja jest pesymistyczna: nasza wersja wydarzeń II wojny światowej raczej na pewno nigdy nie stanie się atrakcyjna dla krajów Zachodu i na zawsze pozostanie dla nich niezrozumiała.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czytelnicze podsumowanie miesiąca (marzec 2024)

Czytelnicze podsumowanie miesiąca (maj 2024)