Czytelnicze podsumowanie miesiąca (luty 2019)
W lutym kontynuuję swoją czytelniczą dobrą passę (szczegóły poniżej) i coraz częściej myślę, że coroczny plan przeczytania 36 książek (trzy na miesiąc) wreszcie uda mi się zrealizować :)
Joanna
Benecke, 100 powodów, by pokochać Audrey Hepburn
Poznań, Wrocław 2016, Wydawnictwo Dolnośląskie – Publicat,
ss. 128
Wśród znajomych osób wiedzą powszechnie znaną jest moja ogromna
słabość do Audrey Hepburn, lecz ma ona też skutki uboczne. Najważniejszy z nich
dotyczy czytania (i kupowania) wszystkiego, co jest z nią związane, w tym
książek. Po lekturze przeważnie odczuwam zawód.
Niestety, „100 powodów…” nie należy do chlubnych wyjątków –
to zbiór ciekawostek dotyczących Audrey, najczęściej doskonale znanych i
podanych w słodki sposób. Pozycja nie dostarcza zbyt wielu nowych faktów, w
zasadzie tylko dwa: jeden to że spała z własnym jelonkiem. Drugi niech
pozostanie tajemnicą, bo zamierzam go wykorzystać jako inspirację podróżniczą
do zrealizowania w 2020 roku.
Te i tym podobne publikacje ratują wyłącznie zdjęcia Audrey
Hepburn. Pozycja ta jest więc ucztą dla wzroku, intelekt lepiej żywić daniami z
rosyjskiej kuchni powieściopisarskiej. Mnie wystarczy, żebym był szczęśliwy,
innym wątpię.
Red. Cheryl
Lu-Lien Tan,
Singapur noir
Warszawa 2017, Wydawnictwo Claroscuro, ss. 257
Singapur to ciekawy przykład współczesnej realizacji ideału
Polis – państwa-miasta. Wspaniale rozwijająca się ekonomicznie metropolia
złożona w sumie z emigrantów (głównie z Chin) stanowi inspirującą mieszankę
azjatyckiej kultury i zachodniego rozumienia biznesu.
Moja wiedza na temat Singapuru jest, przyznam szczerze,
uboga, więc z tym większym zainteresowaniem czytałem kolejne opowiadania.
Zaskoczył mnie niski poziom brutalności. Przemoc w wielu historiach była bardzo
subtelna, wręcz przypadkowa. Czasami ledwo więc wpisywały się w konwencję
„noir”, ale całemu zbiorowi wyszło to na dobre. Autorzy nie zamknęli się w
ciasnych granicach kryminału i postanowili stworzyć barwny obraz wieloetnicznej
społeczności singapurskiej i opisać problemy z tego wynikające (skupili się
zwłaszcza na wszelkiego rodzaju nierównościach).
Ciekawa lektura nie tylko dla miłośników serii noir czy Azji.
Józef
Tischner, Myśli o wolności, władzy i wspólnocie
Kraków 2016, Wydawnictwo Znak, ss. 155
Książeczka zawiera zbiór krótkich tekstów (najczęściej jedna
strona, czasem dwie) na tytułowe tematy. Mnie najbardziej zainteresowały
wypowiedzi sławnego księdza i filozofa dotyczące zagadnienia wolności, o której
pisałem pracę magisterską. W trakcie tworzenia mojego naukowego opus magnum często posiłkowałem się ideami
Tischnera, więc chętnie je konfrontowałem z tym, co znalazłem w tym zbiorze.
Bilans wyszedł mi mocno średni. Kilka fragmentów chętnie bym
jeszcze wykorzystał, lecz na tym kończą się zalety tego redakcyjnego dzieła.
Niestety, cytaty są wyrwane z kontekstu, brakuje rozwinięcia wątków. Wygląda to
bardziej na zbiór złotych myśli, którego nie powstydziłby się sam Paulo Coelho.
Tischner często jest nazywany pop filozofem, ale ta książka
jest już raczej disco polo filozofią. Wyłącznie dla ludzi, którzy nie mieli
nigdy w swoim życiu kontaktu z „umiłowaniem mądrości”, a chcą w towarzystwie
zabłysnąć jakąś celną uwagą. Łopusznianin nie zasłużył na takie spłycenie
swojej myśli.

Komentarze
Prześlij komentarz