Wiza do Rosji? To naprawdę proste!



 
Mój wyjazd do Kaliningradu wzbudził pewne zainteresowanie wśród czytelników, toteż w tym wpisie przedstawiam krok po kroku, jak bezpiecznie i legalnie tam pojechać.



Do Rosji potrzebujemy przede wszystkim ważnego paszportu i wizy. Z załatwieniem tego pierwszego każdy dorosły człowiek powinien dać sobie radę, ogarnięcie spraw wizowych zajmuje już trochę więcej czasu i wysiłku. Nie jest jednak zadaniem niemożliwym i nie warto korzystać z różnych biur podróży, czy pośrednictwa w tej sprawie, które trudnią się usuwaniem przeszkód na drodze wjazdu do Federacji Rosyjskiej. Niestety, nie czynią tego za darmo, a pobierają sowite wynagrodzenie. Zaoszczędzone pieniądze lepiej wymienić na ruble i kupić jakąś ładną pamiątkę (np. 10 magnesów z podobizną Immanuela Kanta lub biżuterię z bursztynu). O satysfakcji z przejścia przez ekstremalną drogę wizową nie wspominając.


Żeby przyznano nam wizę do Rosji, należy:

  1. Uzupełnić wniosek wizowy
  2. Zarezerwować nocleg
  3. Otrzymać zaproszenie (voucher) do Rosji
  4. Wykupić ubezpieczenie turystyczne
  5. Posiadać aktualne zdjęcie wizowe



Przy planowaniu wyjazdu do Rosji, należy zacząć od ustalenia dat naszego pobytu w tym państwie. To fundamentalne zagadnienie, ponieważ wiza jest przyznawana na konkretny okres, który sami podamy we wniosku. Szczególnie liczą się dzień wjazdu do Federacji Rosyjskiej i dzień wyjazdu z niej. Terminy determinują także wykupienie ubezpieczenia zdrowotnego, zaproszenia do Rosji i zarezerwowania noclegu. Do Rosji niestety nie da się wjechać, kiedy nam się żywnie podoba. Gwarantuję, że daty dzienne są restrykcyjnie przestrzegane na granicach, nie wjedziemy wcześniej do Rosji i możemy mieć duże kłopoty, jeśli opuścimy ją później niż mamy wpisane na wizie.



Termin najlepiej ustala się kupując bilet lotniczy z Krakowa do Gdańska i z powrotem. Wybieramy weekend, kiedy są najtańsze i problem z głowy - już mamy wybraną datę pobytu w Kaliningradzie

Od tego momentu rozpoczyna się projekt pod tytułem: „wiza do Rosji”.

Jej załatwianie rozpoczyna się, jak wszystko dzisiaj, w internecie. Zanim umówimy się na złożenie dokumentów i wizytę w Konsulacie lub Rosyjskim Centrum Wizowym, należy uzupełnić elektronicznie wniosek wizowy. Jest on dostępny pod poniższym linkiem.



Tę stronę będziemy odwiedzać wielokrotnie, więc link należy zachować w zakładce, a hasło i nr identyfikacyjny wniosku zapisać w swoim ulubionym zeszycie, będącym stale pod ręką.

Wątpię, by jedna sesja komukolwiek wystarczyła do końcowego zapisania formularza. Z prostego powodu – do jego ukończenia bowiem potrzebne będą informacje, których na tym poziomie przygotowań jeszcze nie mamy. W ramach treningu możemy zmierzyć się z pierwszymi polami do wypełnienia, bo dotyczą całkowicie podstawowych kwestii.

W trakcie uzupełniania wniosku postępujemy według instrukcji (bardzo czytelnych, trudno się nie połapać, o co w nich chodzi). Poniżej dwie moje rady, które mogą się przydać.

Kiedy padnie pytanie o rodzaj wizy, ZAWSZE zaznaczamy „turystyczna”, nawet jak nasz pobyt jest krótki i mieści się w ramach „72-godzinna turystyczna”. Długość pobytu nie ma znaczenia dla odpowiedzi.



Co do miejsca składania wniosku wizowego zachęcam do podania odpowiedzi: „Rosyjskie Centrum Wizowe”, a nie „Konsulat”. Co prawda to drugie jest tańsze (chyba), bo Rosyjskie Centrum Wizowe na pewno pobiera prowizję za pośrednictwo w przyznaniu wizy (z tego co pamiętam ponad 100 zł), ale jest znaczna różnica w szybkim załatwieniu sprawy.

W Konsulacie na termin wizyty należy się umówić z co najmniej kilkumiesięcznym wyprzedzeniem (robi się to na stronie internetowej placówki). Mój wolny termin (zapisałem się dwa miesiące przed wyjazdem) wypadł 20 dni po planowanym pobycie. Miałem nadzieję, że da się to załatwić jakoś inaczej i pewnego dnia zameldowałem się w konsulacie zaraz po świcie. Nie dotarłem jednak nawet do korytarza i dosyć klarownie (ale też grzecznie) mi wytłumaczono, że jeśli nie byłem umówiony na rozmowę w tym dniu, to nikt się nie pochyli nad moim problemem.



W Rosyjskim Centrum Wizowym (mieści się w budynku obok Biprostalu – na prawo idąc od Placu Inwalidów; godziny otwarcia: poniedziałek-piątek, godz. 8.00-16.00) nie ma wielkich kolejek, nie trzeba wcześniej się umawiać i wszystko da się załatwić od razu. Zanim ostatecznie złożymy wniosek, można zapytać, czy wszystko jest dobrze wypełnione. Panie tam pracujące są bardzo uczynne oraz pomocne, i chętnie wyjaśnią każdą wątpliwość.

Ważne! Nie da się złożyć poprawnie wniosku w Rosyjskim Centrum Wizowym, jeśli podamy „Konsulat” jako miejsce złożenia dokumentu (i na odwrót tak samo). Papier po prostu nie zostanie przyjęty. W tym przypadku odpowiedź ma więc kluczowe znaczenie i nie jest dowolna.

Kolejnym etapem przygotowań jest zarezerwowanie noclegu. Ja to robię przez znany portal internetowy. Radzę nie wykupywać od razu pokoju (nie płacić z góry), wystarczy rezerwacja. Zawsze w końcu możemy go zmienić. Wcześniejsza rezerwacja jest nam potrzebna przy składaniu wniosku wizowego i załatwianiu zaproszenia.

Z własnego doświadczenia wiem, że zmiana noclegu nie pociąga za sobą żadnych konsekwencji. Ja tak zrobiłem i nikt nie sprawdzał, czy śpię w hotelu z wniosku czy nie.



Kolejnym krokiem jest wykupienie zaproszenia do Rosji. To najbardziej absurdalny punkt przygotowań, ale niestety trzeba przez niego przejść. Otóż, nie można sobie wjechać do Rosji ot tak, bo mamy na to ochotę. Ktoś nas musi oficjalnie zaprosić. Jeżeli to osoba prywatna (mieszkaniec Rosji), to przynajmniej zaoszczędzimy, bo nie ponosimy kosztów. Takie szczęście zdarza się jednak rzadko. Ja go nie miałem.

Jeżeli nie znamy żadnych tubylców, pozostaje nam skorzystać z licznych biur, które specjalizują się w sprzedaży takich zaproszeń (to ich główne źródło zarabiania; same biura łatwe do znalezienia w internecie). Ich koszt się waha. Ja znalazłem najtańsze za 50 zł, ale na rynku są też takie, które sprzedają vouchery do Rosji za 80 zł od osoby i więcej. Trzeba przyznać, że firmy działają błyskawicznie. Natychmiast po złożeniu krótkiego wniosku (podajemy swoje podstawowe dane, termin pobytu i miejsce noclegu) i przelaniu pieniędzy, na maila otrzymujemy zaproszenie (należy wydrukować; nie przejmować się, kiedy wygląda niezbyt profesjonalnie) oraz szczegółowe informacje jakie dane i gdzie należy wpisać we wniosku wizowym. 
Zostałem zaproszony do Rosji, a nawet nie wyszedłem z domu :)


 

To już prawie wszystko.

Pozostało nam jeszcze kupno tzw. ubezpieczenia kosztów leczenia. Jest ono obowiązkowe i je również musimy przedłożyć w Rosyjskim Centrum Wizowym, a jego nr wpisać we wniosku. Ubezpieczenie musi obejmować cały nasz pobyt w Rosji i być wykupione na kwotę minimum 30 tys. Euro. Brzmi bardzo poważnie, jednak gdy jedzie się tylko na weekend, to koszty takiego dokumentu są śmiesznie niskie – kosztowało to mnie 8,83 zł. Im dłuższy pobyt, tym cena idzie w górę.

Strona z wyszukiwarką ofert ubezpieczeń poniżej.



Podobno przez Federację Rosyjską honorowane są tylko ubezpieczenia firm Signal Iduna, TU Europa i Hestia. Ja wykupiłem w jednej z nich za pośrednictwem wyżej wymienionej wyszukiwarki i papier został zaakceptowany.

Mając wykupione zaproszenie i ubezpieczenie turystyczne, wracamy do naszego wniosku wizowego (przyda nam się zapisane wcześniej nr identyfikacyjny i hasło). Po uzupełnieniu drukujemy dokument i idziemy odwiedzić salon fotograficzny. W każdym z nich wystarczy powiedzieć, że potrzebujemy zdjęcia wizowego do Rosji i będą wiedzieli, co zrobić. Kadr ma nie być starszy niż 6 miesięcy. Radzę nie kombinować. Ja zrobiłem kilka tygodni przed i stwierdzono, że nie wyglądam na nim podobnie. Co by było, gdybym pokazał obraz sprzed roku…

Fotografia to ostatni element przygotowań. Zaopatrzeni w nią, paszport i wydrukowany wniosek wizowy udajemy się do Rosyjskiego Centrum Wizowego. Tam Pani sprawdzi, czy wszystko jest w porządku i przyklei zdjęcie we właściwe miejsce. Następnie odbierze paszport (to do niego zostanie wbita wiza) i poleci wrócić za niespełna dwa tygodnie (przeważnie paszport z wizą jest gotowy wcześniej, a czasami dużo wcześniej).

Ważne! W kulminacyjnym momencie wyrabiania wizy, stanowczo odradzam wyjazdy poza region Unii Europejskiej. Musimy oddać urzędniczkom z centrum swój paszport i do jego odbioru wraz z wizą radzić sobie bez niego. Proszę wziąć to pod uwagę! Zwłaszcza, kiedy czas nas nagli.



Koszt wizy i prowizja Rosyjskiego Centrum Wizowego razem wzięte sięgają powyżej 250 zł. Należy zachować paragon, bo to na jego podstawie odbierzemy dokument.

Zdarza się, że wiza nie zostaje przyznana mimo tych wszystkich inwestycji, ale to bardzo rzadki proceder. I wbrew pozorom, częściej zdarza się tym, którzy z lenistwa korzystają z usług biur podróży (słyszałem o dwóch takich przypadkach).

Autobusy odjeżdżają do Kaliningradu z Dworca Autobusowego w Gdańsku, nie z tego głównego placu, ale mniejszego, schowanego za budynkiem. Polecam wyjazd w sobotę o godz. 6 rano i powrót w niedzielę o godz. 15.00 czasu Kaliningradzkiego (latem jest ten sam czas co w Polsce). Nie trzeba kupować biletów przez internet (chociaż istnieje taka możliwość), można u kierowcy (koszt 42 zł w jedną stronę). Szofer przyzna nam miejsce z numerem, które powinniśmy zająć. Podróż trwa około 4 godziny, zależnie ile czasu spędzimy na granicy. Ubikacje są w pojeździe, ale najlepiej skorzystać z toalet, które można znaleźć na przejściu granicznym.

Dworzec Autobusowy w Kaliningradzie jest dosyć nietypowy, bowiem perony są w nim bardzo schowane. Żeby się do nich dostać trzeba przejść przez budynek, a wcześniej restrykcyjną kontrolę bagażu, podobną do tych z lotnisk. Zwracam na to uwagę, bo sam stałem dłuższą chwilę w miejscu wysiadki i zacząłem się niepokoić, że żaden autobus nie przyjeżdża. W końcu przez dziurę wypatrzyłem prawdziwy przystanek.





Pełne koszty wizy:

Wiza + prowizja – ponad 250 zł

Zaproszenie - 50 zł

Ubezpieczenie zdrowotne na 2 dni – 8,83 zł

Zdjęcie wizowe – kilkanaście złotych za 6-8 fotografii (chyba tak?)


Za samą możliwość przekroczenia granicy płacimy więc ponad 300 zł. Do tego należy doliczyć nocleg w Królewcu (ja zapłaciłem 1900 rubli = ok. 111 zł za pokój z łazienką, śniadanie + WiFi w hotelu 3-gwiazdkowym; obiekt położony w samym centrum ale na uboczu, nad jeziorem, blisko Soboru; w hostelach dużo taniej, tak samo jadąc dużą grupą), lot do Gdańska i z powrotem (92 zł – można znaleźć tańsze), autobus z Gdańska do Kaliningradu i z powrotem (84 zł – cena niezmienna) oraz wejściówki do Muzeów (Muzeum Kanta, Muzeum Oceaniczne, koncert muzyki klasycznej w Katedrze), pamiątki i stołowanie się w mieście. Razem licząc – wyjazd kosztował mnie około 900 zł (bez doliczania poniedziałkowego pobytu w Gdańsku i Kartuzach), ale da się zejść z ceny, oszczędzając na noclegu i zakupach.



Może drogo (1/3 to koszt wizy), ale ja ten wyjazd potraktowałem jako inwestycję i zebranie cennych doświadczeń. Rosja w najbliższych latach będzie częstym obiektem moich turystycznych westchnień i cieszę się, że zdobyłem już pierwsze szlify. Kaliningrad dzięki bliskości geograficznej wydaje się być idealnym miejsce na rozpoczęcie przygody z tym krajem. Teraz każda wizyta powinna być łatwiejsza.

Gdyby były jakieś pytania, proszę pisać śmiało. Chętnie służę pomocą. Także w poleceniu, co warto zwiedzić w Kaliningradzie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czytelnicze podsumowanie miesiąca (marzec 2024)

Czytelnicze podsumowanie miesiąca (maj 2024)