Czytelnicze podsumowanie miesiąca (marzec 2020)
Z związku z koronawirusem, wbrew pozorom, nie miałem wiele więcej czasu na czytanie. Najpierw chodziłem do pracy, teraz posługuję zdalnie. Ale marzec, mimo to, był bardzo udany. Przeczytałem cztery książki, każda ciekawa z innego powodu.
David Szalay, Czym jest
człowiek
Warszawa
2018, Grupa Wydawnicza Foksal, ss. 464
Jak
już tu pisałem, jestem miłośnikiem opowiadań i chętnie po nie
sięgam. Z własnego doświadczenia dziennikarskiego wiem, że krótka
forma wcale nie jest najłatwiejsza, lecz wymaga specjalnych
umiejętności zwięzłego formułowania myśli. Nie każdy to
potrafi.
David
Szalay sprostał zadaniu, choć na początku odczuwałem pewne
zniechęcenie do dzieła. Kolejni główni bohaterowie są raczej
odpychający, nie do końca wiedzą, co zrobić ze swoim życiem,
które przecieka im przez palce. Czytanie o przygodach młodego
Francuza na Cyprze było dosyć męczące. Na szczęście każde
następne opowiadanie było lepsze od poprzedniego i kilka z nich
sprawiło mi intelektualną przyjemność.
Najbardziej
do gustu przypadło mi to „duńskie”, opisujące dziennikarza,
który zaszczuwa polityka, grożąc ujawnieniem jego romansu.
Konfrontacja dwóch dojrzałych mężczyzn została opisana w sposób
bardzo interesujący i przekonujący.
Jakość
opowiadań mocno nierówna, ale doceniam styl Szalaya, odmienny od
jego rówieśników. Unika on literackich wygibasów, niepotrzebnego
efekciarstwa i ozdobników. Zdania są krótkie i treściwe. Ta proza
jest wręcz „brutalna” w swej prostocie. Bardzo męska, ale
kobiety też nie zmarnują czasu na lekturze tej pozycji.
Z ks. Józefem Tischnerem rozmawia
Anna Karoń-Ostrowska, Oby wszyscy tak milczeli o Bogu!
Kraków
2015, Wydawnictwo Znak, ss. 270
Muszę
przyznać, że w trakcie studiów filozoficznych należałem raczej
do przeciwników poglądów Józefa Tischnera, lecz z czasem moje
ostrze krytyki uległo stępieniu. Do afirmacji jeszcze długa droga,
lecz mimo to z dużą ochotą podszedłem do lektury rozmowy mistrza
z uczennicą, absolwentką tej samej uczelni co ja (PAT/UPJPII).
Co
istotne, i warto zaznaczyć to od razu, Anna Karoń-Ostrowska nie
składa kolejnych hołdów Tischnerowi, lecz potrafi sprzeciwić się
autorytetowi księdza profesora, wchodzi z nim w polemikę i wykazuje
nieścisłości oraz nielogiczności.
Celem
wywiadu nie jest jednak ośmieszenie rozmówcy, lecz danie mu szansy
opowiedzenia swojej drogi życiowej i naukowej.
Ta
pierwsza będzie interesująca dla historyków, zwłaszcza tych
zajmujących się Podhalem (kilka naprawdę ciekawych wątków), mnie
bardziej frapowała ta druga.
W
opowieściach Tischnera znajdziemy trochę fałszywej skromności i
wyszukanej kokieterii, lecz widać też wyjątkową pracę nad sobą,
intelektualny wysiłek i uczciwość w poszukiwaniu prawdy. Jego
wielkość nie jest dziełem przypadku czy reklamy.
Myśliciel
z Łopusznej w świecie filozofów wciąż budzi mieszane uczucia, i
jakkolwiek dalej filozofia dialogu nie przekonuje mnie specjalnie, to
po lekturze tej książki coraz lepiej rozumiem, o co mu chodziło.
Polecam
tę rozmowę bardzo gorąco, zwłaszcza miłośnikom mądrości.
Jarosław Mikołajewski,
Terremoto
Warszawa
2017, Wydawnictwo Dowody na Istnienie, ss. 136
Tematem
„Terremoto” są trzęsienia ziemi, które dotknęły Umbrię we
Włoszech w 2016 roku. Wiele osób odniosło rany, kilka miast (w tym
Nursja, gdzie urodził się św. Benedykt) zostało zrównanych z
ziemią.
Autor
jest poetą i to czuć w każdym słowie tej książki. Nie jest to
więc klasyczny reportaż, raczej opowieść snuta przez mieszkańców,
strażaków i samego Mikołajewskiego. Wszyscy oni próbują
zrozumieć, co się stało i wyciągnąć wnioski z tragedii.
Pełno
tu metafor, skojarzeń, analogii i nawiązań do dzieł światowej
sztuki. Mikołajewski jest erudytą, ale za bardzo skupia się na
sobie, a za mało na bohaterach tekstu. Przez to całość staje się
bardziej esejem aniżeli klasycznym dziełem reportera.
Doceniam
oryginalność przekazu, acz nie do końca ona do mnie przemówiła.
Pisarz osiągnął jednak jeden cel – bardzo mnie zainteresował tym
tematem i zachęcił do odwiedzenia Umbrii.
Rozmawiała Małgorzata Terlikowska,
Dzięki Bogu jestem zakonnicą! : historie spełnionych kobiet
Kraków
2019, Wydawnictwo Esprit, ss. 415
Tak
się w moim życiu złożyło, że przez jego większość w zasadzie
nie znałem osobiście żadnej zakonnicy, a w ostatniej dekadzie
poznałem kilka i każda z nich jest fantastyczną osobą, szczęśliwą
i zarażającą szczęściem innych. Wiem więc doskonale, że
wszelkie krzywdzące stereotypy na ich temat są fałszywe.
Niemniej
faktem jest, że w przestrzeni medialnej są mniej widoczne od
zakonników i księży. Głos oddaje im Małgorzata Terlikowska,
która na szczęście zadbała o urozmaicony dobór interlokutorek.
W
zasadzie tylko jedna rozmowa jest szablonowa i nie niesie za sobą
większych zaskoczeń. Pozostałe aż kipią energią i takim
twórczym niepokojem. Dostaje się mocno ludowemu katolicyzmowi,
który czasami z powodu swojej powierzchowności przynosi więcej
szkód niż pożytku. Może też bardzo zranić (smutna scenka z
procesji Bożego Ciała – opisywałem ją kiedyś na swoim blogu).
Praktycznie
wszystkie siostry największy kłopot mają z posłuszeństwem.
Polskie zakonnice to nie są ciche myszki, ale mocne osobowości.
Stanowią jaśniejszą stronę naszego Kościoła. Oby więcej takich
rozmów i pozytywnych postaci.

Komentarze
Prześlij komentarz