Czytelnicze podsumowanie miesiąca (wrzesień 2020)
Miniony miesiąc był dla mnie wyjątkowy, gdyż zazwyczaj we wrześniu dużo podróżuję po Europie. Tym razem cały miesiąc spędziłem w Polsce, lecz nie przełożyło się to w ogóle na statystyki czytelnicze. Zanotowałem wstydliwy wynik – zaledwie jedna przeczytana książka.
Radosław Kałużny, Mateusz Karoń, Radosław Kałużny : powrót taty : autobiografia
Otwock 2016, Kopalnia, ss. 291
Radosław Kałużny na boisku piłkarskim zarobił miliony, kilka lat po zakończeniu kariery nie zostało mu praktycznie nic. Nie jest to jednak kolejna (auto)biografia sportowca-bankruta degenerata. Popularny „Tata” rozlicza się ze swoją przeszłością, lecz smutkowi towarzyszy także nadzieja na lepsze jutro.
Dziennikarz Mateusz Karoń, który spisał wspomnienia wielokrotnego reprezentanta Polski zachował jego charakterystyczny i, no cóż, mało wyrafinowany język. Kałużny nie jest typem intelektualisty. Szybciej działa niż myśli. W sporcie waleczność, zdecydowanie i żywiołowość przynosiły mu wiele pożytku, w życiu z takiego podejścia wynikały same problemy.
Najbardziej interesujące są wątki dotyczące gry w Polsce. Młody piłkarz w latach 90. ubiegłego wieku musiał znosić „falę”, by dostać się do drużyny. Metody zastraszania młodych budzą grozę, choć Kałużny też ma swoje na sumieniu.
Ta szalona i niezbyt udana dla polskiego futbolu dekada została uwieńczona budową potęgi Wisły Kraków, w której Kałużny odgrywał niepoślednią rolę. Ujawnił sporo nowych anegdot z tego okresu. O korupcji jest niewiele, gdyż piłkarz zarzeka się, że nie brał w niej udziału. Musimy uwierzyć na słowo.
Kałużny po wielu problemach w życiu prywatnym (rozwody, samotność, roztrwonienie majątku, nieudane życie na emigracji, myśli samobójcze) wydaje się wychodzić dzisiaj na prostą. Zamieszkał w Białymstoku, pracuje na budowie. Jest szczęśliwy ze swoją trzecią żoną i córką. Odbił się od dna i cieszy życiem. Wielu byłych sportowców chciałoby osiągnąć ten stan. Ta książka wleje w nich nadzieję, a innym dostarczy, i trochę rozrywki, i trochę wiedzy.

Komentarze
Prześlij komentarz