Czytelnicze podsumowanie miesiąca (lipiec 2021)
W lipcu spodziewałem się lepszego wyniku, lecz nieoczekiwanie przygotowania do urlopu zajęły mnie tak bardzo, że przeczytałem tylko dwie pozycje. Obie rekomenduję!
Donnie Eichar, Martwa Góra : historia tragedii na Przełęczy Diatłowa
Gliwice 2020, Helion, ss. 264
Tytułowa tragedia to jedna z najbardziej tajemniczych i nierozwikłanych do końca historii XX wieku. Do dzisiaj liczni miłośnicy zagadek próbują ustalić, co dokładnie stało się pewnej zimowej nocy w 1959 roku w górach północnego Uralu w Rosji. Śmierć poniosło wówczas 9 młodych i wysportowanych rosyjskich podróżników. Ich ciała odnaleziono oddalone o co najmniej kilkaset metrów od namiotu, w różnych miejscach, ubrane nieadekwatnie do mroźnej pogody oraz z licznymi urazami i złamaniami.
Wydarzenia te próbuje zrekonstruować amerykański dziennikarz, Donnie Eichar. Udaje się tropem zmarłych wędrowców, którzy w sposób pieczołowity prowadzili dziennik swojej wyprawy. Był to warunek zdobycia kolejnej klasy turystycznej, toteż ich ostatnie dni są dobrze udokumentowane.
Dla mieszkańca Kalifornii podróż zimą w głąb Rosji stanowi nie lada wyzwanie, lecz na szlaku ma towarzystwo innych Rosjan, tak samo jak on zainteresowanych rozwiązaniem tej sprawy. Pomagają mu oni odnaleźć Jurija Judina, również uczestnika tej eskapady, który zrezygnował z dalszego udziału z powodu choroby. Prawdopodobnie, ta decyzja uratowała mu życie. Niestety, rozmowy Judina z Eicharem niewiele wnoszą. Cudownie ocalony niechętnie dzieli się wspomnieniami, raczej dementuje kolejne plotki, które narosły wokół tej podróży.
Autor w sposób szczegółowy opisuje spóźnione działania poszukiwawcze, prowadzone na początku na niewielką skalę. Zagadkowa śmierć i nieskuteczne śledztwo nie były na rękę komunistycznym władzom, które niechętnie dzieliły się informacjami z rodzinami.
Rodzice ofiar do końca życia nie dowiedzieli się, co spowodowało, że ich dzieci, zaprawione w górskich wędrówkach, zginęły, spełniając swoje marzenia. W ciągu kilkudziesięciu lat powstały liczne teorie, próbujące wytłumaczyć wszystkie okoliczności tragedii. Eichar również podjął się próby odpowiedzi na to pytanie. Jego zdaniem przyczyną nietypowego postępowania podróżników były infradźwięki, które w tak położonym terenie mogły niekorzystnie wpłynąć na ich możliwości poznawcze. Nieznane odgłosy miałyby wzbudzić grozę i doprowadzić do poczucia paniki i ucieczki z namiotu w skrajnie niekorzystnych warunkach pogodowych (mróz, padający śnieg, zła widoczność, silny wiatr).
Ostatnio na rynku wydawniczym w Polsce ukazało się kilka pozycji dotyczących wydarzeń na Przełęczy Diatłowa (inny reportaż został wydany między innymi przez Wydawnictwo Czarne). To jest pierwsza z nich. Uważam ją za bardzo wartościową, gdyż dobrze wprowadza do tematu, porządkuje zebrane wiadomości, ale także wnosi nowe informacje.
PS W linkach poniżej przedstawiam ciekawy artykuł (podzielony na dwie części) na temat tej tragedii. Postawiona została hipoteza, że przyczyną śmierci była lawina. Sam również skłaniam się do tej odpowiedzi. Przekonuje mnie bardziej niż teoria o infradźwiękach.
http://www.planetagor.pl/articles/entry/Tajemnica-tragedii-na-prze-czy-Diat-owa-cz-II-rekonstrukcja
Monika Góra, Krzysztof Brożek, Upadek : historia prałata Henryka Jankowskiego
Warszawa 2020, Wydawnictwo Czarna Owca, ss. 511
Henryk Jankowski był jednym z najbardziej kontrowersyjnych księży, jeszcze za życia. Nie zmieniła tego faktu nawet jego śmierć, gdyż do licznych stawianych mu zarzutów dołączył ten najpoważniejszy: o pedofilię.
Autorzy przeprowadzają dziennikarskie dochodzenie. Czynią to w sposób bezkompromisowy i momentami wręcz drobiazgowy (na przykład, gdy sprawdzają losy wszystkich zmarłych młodych dziewczyn w Gdańsku w pewnym okresie) tylko po to, by odkryć prawdę, niezależnie jaka by nie była. Docierają do wielu świadków, przedstawiają relacje, które idą w poprzek dotychczasowych ustaleń, podchodzą krytycznie do upublicznionych materiałów.
Efekt ich pracy jest czasami zaskakujący, zwłaszcza gdy padają kolejne argumenty uniewinniające kapłana od oskarżenia o pedofilię.
Nie oznacza to wcale, że bohater biografii był człowiekiem świętym. Co to, to nie! Jankowski jawi się z kolejnych opowieści jako mizogin i człowiek żałosny, odpychający oraz niewyobrażalnie wręcz próżny. A także nieprzesadnie inteligentny…
W takim razie, w jaki sposób został kapelanem „Solidarności” i jedną z najważniejszych osób opozycji w latach 80.? Zadecydował, jak to często się zdarza, przypadek. Z dzisiejszej perspektywy, należałoby odpowiedzieć: pech.
Książkę czyta się świetnie, wręcz „połyka” kolejne rozdziały, chociaż autorzy trochę tę przyjemność odbierają. Niestety, całość jest bardzo chaotyczna. Nadmiar informacji, wspomnień oraz źródeł czasami przeszkadza, a dodatkowo Góra i Brożek nie trzymają się prawie w ogóle chronologii. Ciągle przeskakują między epokami i zdarzeniami.
Dzieło jest więc raczej zbiorem różnych historii, które składają się na obraz Jankowskiego. Czy pełny? Każdy, kto go znał, śledził jego karierę (właściwe słowo), ma zapewne swoją odpowiedź. Nie sposób jednak odmówić uczciwości twórcom, którzy podeszli do tematu rzetelnie i bez uprzedzeń. Bardzo interesująca biografia, wymykająca się schematom. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć.

Komentarze
Prześlij komentarz