Czytelnicze podsumowanie miesiąca (grudzień 2021)

Nie przepadam za biografiami, z zasady akceptuję tylko te opisujące żywot Audrey Hepburn 😉 Ale coraz częściej przekonuję się, że jest pewna formuła, która broni ich dobrego imienia. To wywiad, gdzie bohater może opowiedzieć o sobie, ale także przekazać prawdy, w które wierzy. W grudniu miałem przyjemność taką rozmowę przeczytać.

 

 

Małgorzata Czyńska, Nie opuszczam rąk : rozmowa z Leonem Tarasewiczem

Wołowiec 2021, Wydawnictwo Czarne, ss. 184

 

Ze wszystkich dziedzin sztuki, te wizualne interesują mnie najmniej, ale wychodzę z założenia, że zdecydowanie warto poszerzać swoją wiedzę na każdy temat. Leon Tarasewicz snuje opowieść ciekawą i frapującą nawet dla laików, nie zamykając się w hermetycznym słownictwie, typowym dla artystycznego światka.

Sławny malarz sam siebie tytułuje prawosławnym Białorusinem, co ustawia go od razu w roli obcego, autsajdera. Taka postawa mu chyba odpowiada, no ale przecież jest z stąd, z Podlasia. Trudne relacje polsko-białoruskie powracają często na kolejnych stronach książki i od tego tematu nie ma ucieczki. Tarasewicz jest artystą zaangażowanym w życie tej mniejszości. Tworzy, a zarazem działa, przekonuje do swoich racji. Nadaje to przekazowi egzystencjalnej autentyczności.

Obserwacje są dosyć intrygujące i stanowią głównie przestrogę przed przesadnym „unarodowieniem” i jednoetnicznością polskiej kultury. Inność jej nie zuboży, ale ubogaci, na co dzieła Tarasewicza są najlepszym dowodem.

Poza tym polecam fragmenty o kurach, które artysta hoduje. Człowiek nawet nie przypuszczał, jakie to wyjątkowe stworzenia….

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czytelnicze podsumowanie miesiąca (marzec 2024)

Czytelnicze podsumowanie miesiąca (maj 2024)