Czytelnicze podsumowanie miesiąca (marzec 2022)
Marzec był dla mnie fatalnym
czytelniczo miesiącem, lecz nie widać tego w statystykach, gdyż przeczytałem w
sumie aż 4 książki, czyli powyżej średniej. Tak dobry rezultat jest głównie
efektem tego, że połowę z nich miałem na ukończeniu. Na szczęście lektury
trzymały poziom, i każdą z nich rekomenduję, jak i zachęcam do wypożyczenia 😊 Zainteresowanych proszę o kontakt!
Jakob Wegelius, Legenda o Sally Jones
Poznań 2015, Wydawnictwo Zakamarki, ss. 106
Wielokrotnie na tych łamach podkreślałem, że mam słabość do książek dla dzieci. Uważam, że są one bardzo niedocenianym źródłem uniwersalnej mądrości, podanej w przystępny, piękny (często wspaniałe ilustracje) i czasem poruszający sposób.
Dzieło Wegeliusa opowiada losy gorylicy porwanej z afrykańskiej dżungli, gdy była młoda. Dzieje to smutne, gdyż przez kolejnych właścicieli jest traktowana wyłącznie jako tania siła robocza, albo/i narzędzie do zarobku. Sally „zwiedza” połowę świata, ale nigdzie nie może znaleźć miłości, zrozumienia i szczęścia.
Ale fortuna wreszcie zaczyna jej sprzyjać, bo po wielu latach wraca do domu i swojej rodziny.
Zakończenie jest dramatyczne, niejednoznaczne i mocno mnie zaskoczyło. Przypomina przypowieść o psie, który w ostatnim momencie postanowił odłączyć się od innych zwierząt, by wybrać człowieka i towarzyszyć mu przez kolejne epoki.
Być może nie tylko gorylice zasługują na kolejne szanse, ale także i ludzie…
Issa Watanabe, Migranci
Warszawa 2022, Wydawnictwo Dwie Siostry, ss. 34
Trudno napisać, że przeczytałem tę skromną książeczkę, gdyż w środku nie ma ani jednej litery. Ale i tak pozostanie ona mi w pamięci na długo, tym bardziej, że akurat w Polsce zyskała na aktualności wobec inwazji Rosjan na Ukrainę i eksodusu milionów naszych wschodnich sąsiadów.
Fabuła opowiada losy zwierząt różnych gatunków, które zostały zmuszone do opuszczenia lasu, niegdyś ich domu, a dziś nie nadającego się do życia. Każdy wziął tylko najpotrzebniejsze rzeczy, i razem w grupie uciekają w poszukiwaniu bezpiecznej krainy. Po drodze pokonują lądy i morza.
Issa Watanabe bez słów, tylko za pomocą obrazów, przedstawia rzeczywistość grozy. Kadry długo są smoliście czarne, a za stadem podąża śmierć.
Nie wszyscy przeżyją tę wędrówkę, ale zwierzęta nie tracą zarówno nadziei, jak i godności. Każdy zmarły towarzysz jest żegnany i opłakiwany.
Na ostatnich stronach coś się zmienia. Tło staje się jaśniejsze, a zwierzęta w końcu wydają się wolne od strachu.
Bardzo przejmujące i dające dużo do myślenia dzieło. Wielka literatura, chociaż milcząca. A może właśnie w tym jest siła tego komiksu.
Cees Nooteboom, Drogi do Santiago
Warszawa 2007, Wydawnictwo W.A.B, ss. 428
Całkowicie zmylił mnie tytuł, gdyż sięgając po tę książkę, chciałem przeczytać coś o Camino. O szlaku jest tu bardzo niewiele, o Santiago tylko ostatni rozdział (i to nie cały). Ale i tak był to doskonały wybór. Dzieło Nootebooma to napisany z dużą erudycją i pasją zapis kolejnych podróży Holendra po iberyjskich miastach, miasteczkach i wsiach.
Hiszpania jest wielką miłością autora, i da się to odczytać z każdej stronicy. Wraca do niej wielokrotnie i porównuje swoje wizyty. Przede wszystkim zauważa zmiany. Perspektywy są raczej nieciekawe, interior pustoszeje w znacznym tempie, niewzruszone pozostają jedynie budynki, ze szczególnym uwzględnieniem wielkich kościołów i klasztorów. Tylko co z tego, gdy coraz mniej ludzi chce je odwiedzać.
Nooteboom szuka ratunku dla cywilizacji w kontemplacji piękna, które prowadzi go do prawdy. Proste podróżowanie staje się dla niego spotkaniem z tym, co przemijalne, ale też z tym, co trwałe. Wnioski wyciągnięte ze zderzenia starego świata z nowym są bardzo interesujące.
Książkę czytało mi się świetnie, sam chciałbym pisać tak mądrze. Forma esejów sprawdziła się wybornie. Na razie lektura przydała mi się w planowaniu kolejnych podróży, bo znalazłem w niej wiele turystycznych inspiracji.
Piotr Zworski, Mirosław Tosza, Dzisiaj w Betlejem
Kraków 2021, Wydawnictwo Esprit, ss. 239
Temat bezdomności jest społecznie niezwykle istotny, chociaż dotąd raczej pomijano go w debacie publicznej. Jeśli już, to osoby w tym kryzysie były przedstawiane głównie w negatywnym świetle, często pogardzane, a informowano o nich najczęściej w kontekście śmierci z wychłodzenia.
Powoli jednak rzeczywistość staje się nieco bardziej przyjazna dla osób ubogich. Powstaje i rozwija się coraz więcej inicjatyw, które pomagają bezdomnym. Jedną z nich jest wspólnota Betlejem założona przez księdza Mirosława Toszę w Jaworznie. Obecnie w wyremontowanym budynku po szkole mieszka około 20 osób, a pomoc wcześniej otrzymało kilkadziesiąt innych.
Książka jest serią wywiadów z Toszą, ale też mieszkańcami domu (ważne: domu, nie przytułku, czy schroniska) na temat panujących tam zasad, realizowanych projektów, trudności. Dużo w niej optymizmu i przykładów udanego powrotu do społeczeństwa, odbudowy swojego życia. Sporo też szaleństwa, bo jak inaczej określić pielgrzymkę do północnej Francji… traktorem.
„Dzisiaj w Betlejem” porusza smutny problem, ale robi to w pogodny sposób. Pozytywna opowieść, by nigdy nie tracić nadziei.

Komentarze
Prześlij komentarz