Czytelnicze podsumowanie miesiąca (wrzesień 2022)

Byłem większym optymistą przed rozpoczęciem września, ale przygotowania do wyjazdu na Majorkę oraz świętowanie trzeciej rocznicy Camino tak mnie pochłonęły, że miałem trochę mniej czasu na lekturę. Efekt to tylko dwie przeczytane książki.


 

Stanisław Aronson, Emil Marat, Michał Wójcik, Wojna nadejdzie jutro : żołnierz legendarnego Kedywu AK ostrzega

Kraków 2019, Znak Litera Nova, ss. 288

 

Tytuł jest trochę sensacyjny i efekciarski, a zupełnie niepotrzebnie, bo odwraca uwagę od interesującego środka. Autorzy (Emil Marat i Michał Wójcik) tym razem przepytują Stanisława Aronsona, członka Kedywu, żołnierza walczącego dla Polski i Izraela.

Wątki polsko-izraelskie są najciekawsze w całej książce. Perspektywa Aronsona, rozumnego patrioty, pozwala zrozumieć, czemu nasze narody, tak historycznie sobie bliskie, dzisiaj raczej patrzą na siebie nieprzyjaznym okiem. Ten głos jest bardzo odświeżający, bo wymyka się podziałom wytyczonym przez doraźną politykę.

Aronson w ogóle nie gryzie się w język, na co pozwalają mu jego wojenne dokonania, bogaty życiorys, ale zapewne także i wiek. Przychylam się do krytycznych opinii oficera o kulcie Żołnierzy Wyklętych (całkowicie przesłania pamięć o Armii Krajowej) oraz o braku determinacji AK w walce ze szmalcownikami, co już wówczas miało fatalne skutki, lecz echa tej bierności są widoczne do dzisiaj.

W kontekście wydarzeń zza wschodniej granicy, wydaje się, że wojna nie tyle nie nadejdzie, ale już tu, niestety, jest. Ważne, by umieć wyciągnąć właściwe wnioski: zawsze reagujmy na zło.

Bardzo interesująca pozycja, z której można się wiele dowiedzieć. Dodatkowo, zmusza do refleksji.

 

Sebastian Nowak, Powszednia historia

Warszawa 2022, Wydawnictwo WAB, ss. 296

 

Trudna dla mnie do oceny powieść. Jest napisana świetnym i potoczystym językiem. W czytaniu pomagają też krótkie rozdziały. Lektura jest więc lekka, łatwa i przyjemna. A chyba o to chodzi. Jednak pozostał we mnie niedosyt, bo w zasadzie nie rozumiem, o co chodziło autorowi.

Powieść nie ma bowiem w sumie zakończenia, fabuła toczy się bezcelowo. Po prostu kolejne scenki z niezwykłego życia trójki bohaterów: Jany, Ludwika i Krzysztofa, poprzetykane migawkami z przeszłości (czasami nawet odległej, sięgającej przodków). 

Dla obrony Sebastiana Nowaka mógłbym powiedzieć, że to być może alegoria żywota współczesnych młodych ludzi, którzy chociaż mają wiele (osiągają sukcesy zawodowe i finansowe, prowadzą bogate życie towarzyskie itd.), to jednak często brakuje im zwyczajnie sensu istnienia. Jeżeli tak, to się udało, bo to dzieło jest podobne: jednocześnie dobre, ale kompletnie nijakie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czytelnicze podsumowanie miesiąca (marzec 2024)

Czytelnicze podsumowanie miesiąca (maj 2024)