Czytelnicze podsumowanie miesiąca (grudzień 2022)

W grudniu wróciłem do regularnego czytania. Cieszy mnie to bardzo, bo to jednak pierwszorzędna przyjemność 😊 Chociaż nie osiągnąłem zamierzonego celu, to trzy pozycje udało mi się przeczytać.



Dorota Masłowska, Inni ludzie

Kraków 2022, Wydawnictwo Literackie, ss. 160

 

Od razu się przyznam, że do Doroty Masłowskiej mam słabość. Jej ironiczne (szydercze) spojrzenie na współczesność jest mi bliskie. Lektura jej dzieł to często mieszanka śmiechu i trwogi. Czy naprawdę taki jestem? Czy naprawdę tacy jesteśmy?

Efekt nie byłby jednak tak znakomity, gdyby nie zabawy stylem. Mam wrażenie, że za brawurowym językiem autorki podążają równie zuchwałe eksperymenty formalne. „Inni ludzie” stanowią już chyba szczyt karkołomności w tych próbach. Są napisane w formie lirycznej, w długich linijkach z rymami na końcu. Trochę przypomina to literacki rap, który współgra z profesją głównego bohatera, marzącego o wydaniu hiphopowej płyty, ale cały czas coś mu w tym przeszkadza.

Najłatwiej powiedzieć, że brakuje mu pieniędzy, czasu i pomysłu. Inni mają tego wszystkiego w nadmiarze, lecz i tak pozostają smutni i samotni. Zderzenie światów bogactwa i biedy jest uderzające. Chociaż tak bardzo się różnimy, jesteśmy do siebie wszyscy podobni. Tak samo równocześnie żałośni, budujący jednak pozory szczęśliwych ludzi sukcesu.

Wiem, że Masłowska wzbudza kontrowersje. Polecam jednak dać jej szanse, choćby po to, żeby przekonać się, co można zrobić z naszym językiem. Jak bardzo jest on elastyczny oraz gotowy do gier i zabaw słowem. Autorka z Wejherowa udowadnia, że nie tylko czytanie może być przyjemnością, ale i pisanie również.

 

Rozmawia Magdalena Kędzierska-Zaporowska, To my wychowamy Kościół

Kraków 2021, eSPe, ss. 319

 

Dużo się mówi obecnie, i słusznie, o roli kobiet w Kościele. Oddanie głosu świeckim paniom z własnym zdaniem było więc właściwym pomysłem.

Nie zawiodło, na szczęście, też wykonanie. Magdalena Kędzierska-Zaporowska zadbała o urozmaicony dobór interlokutorek. Ich doświadczenia są bardzo różne, poglądy i spojrzenia na religię podobnie. Łączy je w zasadzie tylko głęboka wiara, o której opowiadają w sposób bardzo osobisty.

Ze swojej, męskiej perspektywy, mogę ocenić, że wywiady są interesujące, kilka zdecydowanie poszerzyło moje horyzonty. Jeżeli takie rozmowy się toczą, to nie wszystko stracone, i Kościół w Polsce może się rozwijać, zamiast zwijać. Bez większej roli kobiet postęp jednak będzie niemożliwy. I wcale nie tylko dlatego, że one najlepiej go „wychowają”.

 

Marek Przybylik, Dzień targowy : tak się kończył PRL

Warszawa 2014, Oficyna Wydawnicza Przybylik &, ss. 320

 

Polska Rzeczpospolita Ludowa była (i ciągle jest) dosyć łatwym celem do obśmiania, lecz i tak należy docenić wyborne poczucie humoru autora, który w subtelny sposób drwi z kolejnych pomysłów komunistycznych władz. Marek Przybylik te szalone idee opisywał w prowadzonej w nieistniejącym już „Życiu Warszawy” cotygodniowej rubryce, której tematem było targowe, bazarowe i jarmarczne życie (oraz ceny).

Zabawne felietony dziennikarza można dzisiaj traktować jako świadectwo epoki, lecz, mam wrażenie, nie wytrzymały one jednak próby czasu. Dlatego mam duży problem z oceną tego dzieła. Dla osób starszych to nostalgiczny powrót do przeszłości. Dla młodszych, takich jak ja, niepamiętających PRL, ta pozycja jest ciekawostką, acz niczym więcej. Zbiór kolejnych dykteryjek, które niezbyt powiększają naszą wiedzę.

Reasumując: im kto starszy, tym wystawi lepszą ocenę. Ja jestem jeszcze  młody 😊

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czytelnicze podsumowanie miesiąca (marzec 2024)

Czytelnicze podsumowanie miesiąca (maj 2024)