Czytelnicze podsumowanie miesiąca (wrzesień 2023)
We wrześniu 2023 r. przeczytałem trzy książki (wszystkie zagraniczne). Zapraszam do lektury moich amatorskich recenzji.
Phoebe Locke, Lipcowe dziewczyny
Warszawa 2021, Wydawnictwo Czarna Owca, ss. 344
Książka jest opisywana jako psychologiczny thriller. Oczywiście, to pojęcie jest wyjątkowo nadęte i rozdęte. Dzisiaj, psychologiczne jest już chyba wszystko (czemu prawie nikt nie reklamuje książek jako filozoficznych?!). Z thrillerem „Lipcowe dziewczyny” nie mają nic wspólnego, chociaż co innego zapowiada fabuła. Otóż, co roku, tego samego dnia (w lipcu) zostaje zamordowana w Londynie młoda kobieta. Policja poszukuje sprawcy.
Samo śledztwo jest zaskakująco nudne, i w sumie stanowi tylko tło do obyczajowego pierwszego planu, czyli historii dwóch sióstr, które wychowują się bez matki. Niestety, i ich opowieść nie porywa, a dodatkowo jest średnio wiarygodna.
Nie oznacza to jednak, że pozycja jest na wskroś zła. Bardzo interesujący jest wątek obciążania winą rodziny sprawcy przestępstwa. Autorka potrafiła rzucić nowe spojrzenie na ten temat (może tu znajduje się ta „psychologia”), i za to jej chwała. Takich odkryć jednak nie jest za wiele.
Roberto Saviano, Gomorra : podróż po imperium kamorry
Katowice 2021, Wydawnictwo Sonia Draga, ss. 336
Kompletne i demaskatorskie dzieło na temat mafii neapolitańskiej, tak zwanej kamorry, której porównanie do biblijnej Gomory jest jak najbardziej na miejscu.
Roberto Saviano to dziennikarz z Casal di Principe, miasteczka położonego pod Neapolem, które zostało opanowane przez mafiozów. Przemoc, korupcja polityczna, bezwład państwa i brak nadziei na poprawę to życie powszednie mieszkańców. Wszelkie próby zmiany wydają się bezsensowne i skazane na tragiczny koniec. Zamordowany został nawet miejscowy popularny ksiądz, który miał odwagę przeciwstawić się gangsterom.
Trudno sobie wyobrazić, ile autor musiał przeżyć i poświęcić, by móc napisać tak bogatą w fakty i opowieści książkę o kamorrze. Ryzykował wiele, i ryzykuje do dzisiaj, albowiem regularnie musi zmieniać miejsce zamieszkania i jest pilnie strzeżony w obawie przed zemstą.
Ta książka jest bowiem niezwykle niebezpieczna dla samej mafii. Saviano doskonale rozpracował całą jej strukturę i opisał wszystkie zależności gospodarcze, polityczne, ale też społeczne. Socjologiczne obserwacje są najbardziej wstrząsające. Zrewidowały też nieco moje poglądy na temat wolności jednostki. Trudno o bardziej namacalne przykłady, jak bardzo pochodzenie, miejsce, gdzie się urodziliśmy, może określić całą naszą egzystencję.
Weźmy chłopców, dla których w takich miejscowościach jak Casal di Principe i innych podobnych nie ma żadnej przyszłości, a i dobrych wzorców jest niewiele. Mafia przychodzi z kuszącą ofertą ochrony i pracy, ale też i nagrodami. Nastolatkowie dostają pierwsze w życiu skutery, które służą im nie tylko do rozrywki. W taki podstępny sposób zostają zaangażowani do przewożenia narkotyków, a to tyko pierwszy ich krok w mafijnej „karierze”. Młodzi ludzie żyją intensywnie, lecz krótko, padając ofiarą kolejnych, niekończących się wojen gangów. Innej drogi przed sobą jednak nie widzą, wydają się w pełni pogodzeni ze swoim przeznaczeniem.
Niektóre wątki są niesamowite. Historię lokalnego krawca, którego suknię ubrała Angelina Jolie na gali Oskarów mogło wymyśleć tylko życie, najlepszy scenarzysta by nie wpadł na coś takiego. Podobnie jest ze sceną „zmartwychwstania” uzależnionego mężczyzny, który zareagował tak na nowy narkotyk.
Saviano napisał fantastyczną, ale też przerażająco brutalną książkę, na pewno nie dla wrażliwego czytelnika. Trudno o niej zapomnieć nawet wiele miesięcy (lat) po lekturze.
Na podstawie dzieła Włocha powstał sławny serial i nieco mniej znany film Mattea Garrone. Dużo bliższy oryginałowi jest obraz filmowy (z ciekawostek: gra w nim Toni Servillo z „Wielkiego piękna”).
David Grann, Czas krwawego księżyca : zabójstwa Indian Osagów i narodziny FBI
Warszawa 2018, Grupa Wydawnicza Foksal, ss. 368
Chociaż tytuł zapowiada reportaż śledczy, to bardziej jest fascynującą opowieścią o historii Indian w USA na początku XX wieku i o Dzikim Zachodzie.
Nieszczęście plemienia Osagów narodziło się pod ziemią. W rezerwacie w stanie Oklahoma, w którym pozwolono im żyć, znaleziono ogromne złoża ropy naftowej. Szybkie i niespodziewane bogactwo przyciągnęło różnej maści cwaniaków z całego kraju. Otóż, według ówczesnego prawa amerykańskiego, Indianie byli uznawani za obywateli drugiej kategorii. Między innymi zapisano w ustawie, że nie są intelektualnie zdolni, by zarządzać swoim majątkiem, więc musi im w tym pomagać „biały człowiek”. Oczywiście, chętni czynili to dla własnych prywatnych korzyści, a nie dla społeczności, której powinni służyć.
Indianie byli więc niezwykle majętni, ale tylko w teorii, bo w praktyce duże pieniądze trafiały do innych. Konflikt interesów był jasny, i w końcu zbuntowali się sami Osagowie. Ci najbardziej bojowi zaczęli umierać w niewyjaśnionych okolicznościach…
David Grann w sposób drobiazgowy opisuje śledztwo, które ma wyjaśnić serię zgonów ważnych indiańskich osobistości. Agenci FBI zderzają się jednak z murem milczenia:
białych obywateli, którym nie zależy na rozwiązaniu tajemnicy morderstw, bo z tragedii czerpią ogromne korzyści materialne;
Indian, którzy boją się, że będą następni w kolejce.
Zapis samego dochodzenia nie jest najbardziej porywającą częścią książki. Jeżeli ktoś spodziewa się, że pod podtytułem „narodziny FBI” doczeka się fajerwerków rodem z seriali CSI, to będzie mocno zadziwiony. Śledztwo jest żmudne, długie, pełne niepowodzeń, fałszywych tropów i problemów organizacyjnych.
Dobro ostatecznie zwycięża, chociaż po latach, i okupione krwią wielu niewinnych ludzi (nie tylko Indian). W tej przejmująco smutnej historii o chciwości i poszukiwaniu sprawiedliwości, jest to nutka optymizmu, której tak bardzo potrzebujemy, niezależnie od czasów, w których żyjemy. Dlatego ta uniwersalna opowieść pozostanie długo aktualna.

Komentarze
Prześlij komentarz