Czytelnicze podsumowanie miesiąca (listopad 2019)
Po słabszych miesiącach wyszło dla mnie czytelnicze słońce. W listopadzie pobiłem wszelkie rekordy: przeczytałem aż 6 książek, wszystkie dosyć interesujące (niektóre nawet bardzo).
Szymon Jadczak, Wisła w ogniu : jak bandyci ukradli Wisłę Kraków
Kraków 2019, Wydawnictwo Otwarte, ss. 344
Bardzo rzadko zdarza się, żebym kupował książkę zaraz po premierze, nie mówiąc o natychmiastowym jej przeczytaniu. Wolę, jak spokojnie czeka na swój czas. Dla tej pozycji zrobiłem jednak wyjątek i teraz krąży ona po mojej rodzinie.
Jestem kibicem Cracovii, więc śledztwo Jadczaka czytałem bez większych emocji. Na pewno nie odczuwałem wściekłości. Prędzej pewnego rodzaju schadenfreude. Jestem przekonany, że gdyby nie praca dziennikarza TVN, to dalsze rządy tytułowych bandytów skończyłyby się upadkiem nie kilku sekcji, ale całego klubu. Wisła została uratowana dosłownie w ostatnim momencie.
Dzieło Jadczaka zawiera znacznie więcej informacji niż sławny telewizyjny reportaż. Całość czyta się świetnie, bo język jest i potoczny, i potoczysty, więc nawet nie zauważamy, kiedy kończymy następne rozdziały.
Kolejny raz okazało się, że życie pisze najlepsze scenariusze. Czasami aż trudno uwierzyć w niektóre historie, spisane przez Jadczaka. Są tak absurdalne, że nie wiadomo, czy bardziej należy się śmiać, czy płakać, bo raz kibole przypominają wyrafinowanych gangsterów, a częściej jednak „Gang Olsena”.
Więc jak zdołali „ukraść” Wisłę Kraków? Pomogły im różne zbiegi okoliczności, lecz nie tylko. Do przejęcia przez nich władzy przyczynili się też, niestety, przyzwoici ludzie przez swoje milczenie (spowodowane przeważnie strachem), a czasem i naiwność lub głupotę czy próżność.
Dodatkowo, służby odpowiedzialne za porządek publiczny i sprawiedliwość okazały się nad wyraz bezradne. Według autora nieprzypadkowo.
Tę książkę powinni przeczytać kibice każdego zespołu w Polsce, nie tylko Wisły. Ale przede wszystkim działacze piłkarscy i politycy, którzy może nabiorą odwagi do zdecydowanej walki z kibolstwem. My, tak zwane „pikniki”, czekamy na ten przełom od wielu lat. Trudno będzie o lepszą okazję.
Chantal Delsol, Czym jest człowiek? : kurs antropologii dla niewtajemniczonych
Kraków 2011, Znak, ss. 248
Dawno nie czytałem książki, która zahaczałaby o tematy związane z filozofią, więc lektura Delsol sprawiała mi częstokroć intelektualną przyjemność. Wiele rozważań było naprawdę zaskakujących, jak chociażby uwagi autorki o rozumowym uzasadnieniu bestialstwa nazistów, którzy zabijali jednostki, by w ten sposób – ich zdaniem – przetrwał naród. Frapująco wypadły też fragmenty o podobieństwu wszystkich religii do siebie.
Niemniej, odczuwam lekki niedosyt. Zabrakło mi konfrontacji myśli. Delsol każde zdanie pisze w sposób kategoryczny, nie ma żadnych wątpliwości. Dzięki temu jej wywody są przejrzyste i jasne, jednak mnie ta słuszność racji od pewnego momentu zaczęła już mocno drażnić. Autorka narzuca swój pogląd i nie dyskutuje z przeciwnymi zdaniami. Tę pracę musi więc odrobić czytelnik, dlatego uważam to dzieło za dopiero początek kursu dla antropologii. Zakończenie każdy musi wymyślić sam – najlepiej na drodze filozoficznych dociekań.
Orhan Pamuk, Dom ciszy
Kraków 2009, Wydawnictwo Literackie, ss. 405
Po lekturze kolejnego dzieła Pamuka, nie mam wątpliwości, że jest on najwybitniejszym współcześnie żyjącym pisarzem i cieszę się, że jeszcze tyle literackich uniesień przede mną. Noblista zasłużył na swoją nagrodę, i na każdą inną którą dostał i dostanie.
„Dom ciszy” opowiada o wakacyjnym przyjeździe trójki rodzeństwa (Faruk, Nilgün i Metin) do domu babci Fatmy, z którą mieszka służący karzeł Recep. Wizyta wnuków wydaje się wymuszona, atmosfera w domu jest gęsta, pełna pretensji i niedomówień. Tytułowa cisza jest bardziej metaforyczna niż rzeczywista.
Nad rodziną krąży widmo dziadka, który chciał dokonać czegoś wielkiego. Próbował w pojedynkę napisać encyklopedię, zawierającą całą wiedzę. Poświęcił na to życie i oszczędności, lecz dzieła nie dokończył.
Faruk i Metin też mają ambitne plany, ale tak samo dopada ich niemoc. Ucieczka od przeznaczenia kończy się niepowodzeniem. Pozostaje wściekłość, rozpacz oraz topienie smutku i samotności w alkoholu.
Fatum staje się też udziałem ostatniego bohatera książki – Hasana, młodego chłopaka, podkochującego się w Nilgün. To on uruchomi lawinę zdarzeń, która doprowadzi do końcowej tragedii.
Właśnie wnuczka, spędzająca wolny czas na opalaniu się na plaży i czytaniu komunistycznych pism wydaje się jako jedyna pogodzona z losem i swoim pozytywnym podejściem wyróżnia się na tle reszty.
Pamuk opisuje historię, przedstawiając ją z różnych perspektyw. Ale, co interesujące, daje głos każdemu, oprócz właśnie Nilgün. Niewiele dowiadujemy się o niej samej, nie wiemy, co myśli i co czuje. Jej cichość jest jednak najgłośniejsza.
Wielka literatura.
Pascal Mercier, Nocny pociąg do Lizbony
Warszawa 2008, Noir sur Blanc, ss. 380
Powieść przedstawia dzieje nauczyciela języków klasycznych z Berna, który po spotkaniu młodej kobiety na moście i uratowaniu jej przed samobójstwem postanawia zmienić swoje życie i pójść śladami Amadeu de Prado – autora książki, którą się zafascynował. Rzuca swoje zajęcia i rusza do Lizbony, by przeprowadzić literackie śledztwo i dowiedzieć się wszystkiego o lekarzu z Portugalii.
Losy prywatne splatają się z wielką historią kraju, w którym panuje dyktator Salazar. Prado i jego przyjaciele postanawiają zawalczyć o wolność, godność i miłość, ale od początku stoją na przegranej pozycji. Muszą ponieść konsekwencje swoich wyborów oraz czynów. Ludzkie więzy zostają złamane, pozostała sztuka (dzieło literackie).
Fabuła, chociaż może niezbyt wiarygodna, to jest bardzo interesująca, lecz potencjał powieści został nie w pełni wykorzystany przez Merciera. Książka jest w każdym stopniu przesadzona. Wszystko jest tu niezwykłe, nawet gra w szachy. Wydaje się, jakby autor głównie zachwycał się swoją erudycją, umiejętnością budowania zdań wielokrotnie złożonych. Pełno tu pięknych słówek, lecz pompatyczność tekstu w pewnym momencie wywołuje raczej śmieszność, a już na pewno znużenie.
„Nocny pociąg do Lizbony” był obietnicą rozkoszy literackiej. Niestety, niespełnionej.
Klaudia Zając, Honduras : niegasnąca nadzieja
Kraków ; Brzezia Łąka 2019, Wydawnictwo Poligraf, ss. 122
Naprawdę interesujące świadectwo świeckiej misjonarki, która przez półtora roku pracowała w Hondurasie. Nie jest to klasyczny reportaż, lecz nie odbiera to wagi obserwacjom autorki.
Honduras to jeden z najbardziej niebezpiecznych krajów na świecie, tak bardzo, że Zając rzadko opuszczała swoją placówkę wieczorem, a do miasta wybierała się zawsze bez komórki i z niewielką sumą pieniędzy.
Przemoc, bieda, liczna emigracja, która czyni kolejne pokolenia dzieci sierotami lub półsierotami oraz niestabilna sytuacja polityczna składają się na obraz zacofanego państwa, w którym misjonarze mają co robić.
I pomagają, chociaż kontakt z miejscowymi bywa trudny, bo różnice kulturowe są spore. Autorka jednak z każdym doświadczeniem uczy się, że nie należy oceniać drugiego człowieka zbyt pochopnie. Wszyscy dostają od niej kolejną szansę, nawet ten który dopiero co ją okradł.
Przemiana, jaka dokonuje się w autorce, wydaje się najciekawsza. W sumie to nawet dużo bardziej intryguje od opisu Hondurasu i mieszkańców tego kraju. Z nieoczywistych powodów inspirująca lektura.
Mark Frost, Sekrety Twin Peaks
Kraków 2016, Znak Litera Nova, ss. 362
Kolejna książka traktująca o Twin Peaks, którą przeczytałem przed zrobieniem sobie powtórki serialu. Dużo lepsza od pozycji Jennifer Lynch (recenzja: http://trwoga.blogspot.com/2019/06/czytelnicze-podsumowanie-miesiaca-maj.html ), lecz warto ją przeczytać dopiero po oglądnięciu, gdyż zawiera sporo spoilerów (zwłaszcza dowiadujemy się, kto zabił Laurę Palmer).
Praca Frosta (czyli współtwórcy i współscenarzysty serialu) opisuje losy miasteczka i jego mieszkańców z czasów wcześniejszych niż kultowe dzieło. Stanowi więc swoistą mitologię telewizyjnego hitu i doskonale się z nim uzupełnia. Między innymi wiele niezrozumiałych wątków zostaje tu wyjaśnionych – na przykład poruszająca historia kobiety z pieńkiem! I wiele innych.
Pewną gratką dla czytelników jest przemieszanie tego wszystkiego z teoriami spiskowymi i badaniami nad UFO. Znalazło się też miejsce dla Scjentologii. Aż zaskakujące, skąd pomysły czerpali twórcy „Miasteczka Twin Peaks". Dla fanów tego serialu pozycja obowiązkowa.

Komentarze
Prześlij komentarz