Czytelnicze podsumowanie miesiąca (czerwiec 2018)
Miniony miesiąc pod względem czytelniczym mogę zaliczyć do słabych,
ale niestety zbyt wiele się działo (Mundial i inne sprawy), by znaleźć
wystarczająco dużo czasu na interesującą lekturę. W czerwcu przeczytałem zaledwie
jedną książkę, ale za to wartościową.
Grzegorz Ryś, Ecce homo
Kraków
2007, eSPe, ss. 126
Zawsze
wydawało mi się dziwne napisać całą książkę o jednym obrazie (który jaki jest,
każdy widzi), ale Grzegorz Ryś udowodnił nie tylko, że jest to możliwe, ale
także iż można to zrobić dobrze.
Obraz
Adama Chmielowskiego i dzieło jego życia stanowią inspirację dla autora do
rozważań nad człowiekiem i jego relacji do drugiego, przede wszystkim tego
słabszego (ubogiego). Całość pachnie nieco filozofią dialogu (za którą nie
przepadam, delikatnie rzecz ujmując), ale w ogóle nie przeszkadzało mi to w
lekturze.
Wnioski,
wyciągnięte przez Rysia, bywają intrygujące, zwłaszcza kiedy mówi o stosunku władzy
lub o skłonności ludzkiej do upokorzenia i sponiewierania innego.
Kluczem do dobrego życia wydaje się być solidarność z drugim i pełne uznanie jego godności, by
do każdego odnosić się z szacunkiem. To trudna i ciągle aktualna lekcja bycia
człowiekiem.
Grzegorz
Ryś jest pisarzem i myślicielem nieszablonowym, co niestety wśród polskich autorów
nie jest zbyt częste. Dlatego tym bardziej warto go czytać.
Komentarze
Prześlij komentarz