Czytelnicze podsumowanie miesiąca (grudzień 2018)
Grudzień był odbiciem całego roku. Miałem ambitne plany, a skończyło się na zaledwie dwóch przeczytanych książkach – zbiorze reportaży oraz niedokończonej autobiografii. Szczegóły poniżej.
Red. Magdalena
Kicińska, Światła małego miasta
Warszawa 2017, Fundacja Instytutu Reportażu, ss. 196
Bardzo interesujący projekt, inspirujący się zapewne
„Miastem archipelag” Filipa Springera. Dziennikarz z Poznania opisywał miasta,
które straciły swój status stolicy województwa po wielkiej reformie administracyjnej
z 1999 roku. Młodzi studenci Instytutu Reportażu udali się z kolei do małych
miasteczek, by spróbować odpowiedzieć na pytanie, jak się w nich żyje.
Reportaże są nierówne, najlepiej wyszły te, w których
autor zamiast zachwycać się swoim stylem pisarskim, skupia się na mieście i
jego mieszkańcach, tworzących często barwną mozaikę i decydujących o obliczu
swojej małej ojczyzny. Najlepiej widać to we fragmencie o Ciężkowicach, które
przy okazji jednego projektu mogłem poznać bliżej i zrobiły na mnie bardzo
pozytywne wrażenie. Z opowieści zrozumiałem, czemu na ulicach tej urokliwej
miejscowości widziałem tylu uśmiechniętych ludzi.
Podobną prawdę udało się uchwycić, według mnie, studentom
odwiedzającym Kożuchów i Raciąż. Reportaże te pokazują szczery aż do bólu i
zarazem śmieszny i wzruszający obraz polskiej prowincji ze wszystkimi jej
blaskami i cieniami.
Z relacji wyłania się następująca konkluzja:
miasteczka powinny szukać swojej wyjątkowości. Jedne znajdą je w swojej
historii, tradycji i zwyczajach, inne organizując ogromny festiwal disco polo.
Polska jest i tu, i tam.
Książka można pobrać za darmo (i to całkowicie
legalnie) ze strony https://swiatlamalegomiasta.pl/
.
Albert Camus, Pierwszy człowiek
Warszawa 2016, Grupa Wydawnicza Foksal, ss. 360
Zwykle nie czytam autobiografii, ale ta została ubrana
w formie powieści, co mnie nieco do niej zachęciło. Drugi powód lektury to
ciekawość, jak wygląda pod względem fabularnym nieukończona książka. Wydanie
takiej pozycji wydaje mi się odważnym posunięciem, zapewne niezgodnym z wolą
twórcy. Legenda Alberta Camusa nie ucierpiała na publikacji „Pierwszego
człowieka”, acz z pewnością to nie z niej zostanie zapamiętany.
Rękopis „Pierwszego ….” znaleziono w torbie, którą
Camus miał przy sobie w trakcie śmiertelnego wypadku samochodowego. Dzieło
zostało przepisane, a notatki autora i jego komentarze zostały uwzględnione w
przypisach. I jedne, i drugie przeważnie są nieistotne i niewiele wnosiły do tekstu.
Wskazują raczej na zmiany, jakie noblista planował dokonać przed wydaniem
książki. Nie dowiemy się już jednak, jak całość miała wyglądać zgodnie z
życzeniem egzystencjalisty. Musi nam wystarczyć pozostawiona wersja.
Ta wywołuje literacki niedosyt. Czuć, oczywiście, rękę
geniusza, całość czyta się dobrze, ale historia zostaje przerwana jakby w
połowie. Camus zdążył opisać w zasadzie tylko swoje dzieciństwo i wiek
nastoletni. Głównym bohaterem jest Jacques Cormery (alter ego pisarza), zdolny młodzieniec wychowany w biednej rodzinie
bez ojca, który zginął w trakcie I wojny światowej. Kluczową rolę w rozwoju
chłopca pełnią kochająca, acz kulturalnie nieobyta Mama i nauczyciel ze szkoły,
który staje się przewodnikiem młodego Jacquesa po świecie nauki i sztuki.
Cormery będąc głodnym wiedzy, rozszerza swoje horyzonty i powoli staje się
gotowy na opuszczenie dzielnicy nędzy, która była całym jego światem. Dzięki
opiece swojego mistrza udaje mu się dostać do liceum.
Swoją pracę magisterska pisałem z filozofii Jeana Paula Sartre’a,
którego z Camusem łączyła najpierw przyjaźń, a następnie wrogie stosunki.
Bardzo żałuję, że tej książki nie przeczytałem na studiach, bo teraz postępowanie
urodzonego w Algierze pisarza wydaje mi się bardziej zrozumiałe. Odnajdywanie
śladów egzystencjalizmu (ale tego Camusowskiego) w „Pierwszym człowieku”
sprawiały mi największą intelektualną przyjemność w trakcie lektury.
Komentarze
Prześlij komentarz