Wiza do Rosji? To naprawdę proste!
Mój wyjazd do Kaliningradu wzbudził pewne zainteresowanie wśród czytelników, toteż w tym wpisie przedstawiam krok po kroku, jak bezpiecznie i legalnie tam pojechać.
Do
Rosji potrzebujemy przede wszystkim ważnego paszportu i wizy. Z
załatwieniem tego pierwszego każdy dorosły człowiek powinien dać
sobie radę, ogarnięcie spraw wizowych zajmuje już trochę więcej
czasu i wysiłku. Nie jest jednak zadaniem niemożliwym i nie warto
korzystać z różnych biur podróży, czy pośrednictwa w tej
sprawie, które trudnią się usuwaniem przeszkód na drodze wjazdu
do Federacji Rosyjskiej. Niestety, nie czynią tego za darmo, a
pobierają sowite wynagrodzenie. Zaoszczędzone pieniądze lepiej
wymienić na ruble i kupić jakąś ładną pamiątkę (np. 10
magnesów z podobizną Immanuela Kanta lub biżuterię z bursztynu). O
satysfakcji z przejścia przez ekstremalną drogę wizową nie
wspominając.
Żeby
przyznano nam wizę do Rosji, należy:
- Uzupełnić wniosek wizowy
- Zarezerwować nocleg
- Otrzymać zaproszenie (voucher) do Rosji
- Wykupić ubezpieczenie turystyczne
- Posiadać aktualne zdjęcie wizowe
Przy
planowaniu wyjazdu do Rosji, należy zacząć od ustalenia dat
naszego pobytu w tym państwie. To fundamentalne zagadnienie,
ponieważ wiza jest przyznawana na konkretny okres, który sami
podamy we wniosku. Szczególnie liczą się dzień wjazdu do
Federacji Rosyjskiej i dzień wyjazdu z niej. Terminy determinują
także wykupienie ubezpieczenia zdrowotnego, zaproszenia do Rosji i
zarezerwowania noclegu. Do Rosji niestety nie da się wjechać, kiedy
nam się żywnie podoba. Gwarantuję, że daty dzienne są
restrykcyjnie przestrzegane na granicach, nie wjedziemy wcześniej do
Rosji i możemy mieć duże kłopoty, jeśli opuścimy ją później
niż mamy wpisane na wizie.
Termin
najlepiej ustala się kupując bilet lotniczy z Krakowa do Gdańska i
z powrotem. Wybieramy weekend, kiedy są najtańsze i problem z głowy
- już mamy wybraną datę pobytu w Kaliningradzie
Od
tego momentu rozpoczyna się projekt pod tytułem: „wiza do Rosji”.
Jej
załatwianie rozpoczyna się, jak wszystko dzisiaj, w internecie.
Zanim umówimy się na złożenie dokumentów i wizytę w Konsulacie
lub Rosyjskim Centrum Wizowym, należy uzupełnić elektronicznie
wniosek wizowy. Jest on dostępny pod poniższym linkiem.
Tę
stronę będziemy odwiedzać wielokrotnie, więc link należy
zachować w zakładce, a hasło i nr identyfikacyjny wniosku zapisać
w swoim ulubionym zeszycie, będącym stale pod ręką.
Wątpię,
by jedna sesja komukolwiek wystarczyła do końcowego zapisania formularza. Z prostego powodu – do jego ukończenia bowiem potrzebne
będą informacje, których na tym poziomie przygotowań jeszcze nie
mamy. W ramach treningu możemy zmierzyć się z pierwszymi polami do
wypełnienia, bo dotyczą całkowicie podstawowych kwestii.
W
trakcie uzupełniania wniosku postępujemy według instrukcji (bardzo
czytelnych, trudno się nie połapać, o co w nich chodzi). Poniżej
dwie moje rady, które mogą się przydać.
Kiedy
padnie pytanie o rodzaj wizy, ZAWSZE zaznaczamy „turystyczna”,
nawet jak nasz pobyt jest krótki i mieści się w ramach
„72-godzinna turystyczna”. Długość pobytu nie ma znaczenia dla
odpowiedzi.
Co
do miejsca składania wniosku wizowego zachęcam do podania
odpowiedzi: „Rosyjskie Centrum Wizowe”, a nie „Konsulat”. Co
prawda to drugie jest tańsze (chyba), bo Rosyjskie Centrum Wizowe na
pewno pobiera prowizję za pośrednictwo w przyznaniu wizy (z tego co
pamiętam ponad 100 zł), ale jest znaczna różnica w szybkim
załatwieniu sprawy.
W
Konsulacie na termin wizyty należy się umówić z co najmniej
kilkumiesięcznym wyprzedzeniem (robi się to na stronie internetowej
placówki). Mój wolny termin (zapisałem się dwa miesiące przed
wyjazdem) wypadł 20 dni po planowanym pobycie. Miałem nadzieję, że
da się to załatwić jakoś inaczej i pewnego dnia zameldowałem się
w konsulacie zaraz po świcie. Nie dotarłem jednak nawet do
korytarza i dosyć klarownie (ale też grzecznie) mi wytłumaczono,
że jeśli nie byłem umówiony na rozmowę w tym dniu, to nikt się
nie pochyli nad moim problemem.
W
Rosyjskim Centrum Wizowym (mieści się w budynku obok Biprostalu –
na prawo idąc od Placu Inwalidów; godziny otwarcia:
poniedziałek-piątek, godz. 8.00-16.00) nie ma wielkich kolejek, nie
trzeba wcześniej się umawiać i wszystko da się załatwić od
razu. Zanim ostatecznie złożymy wniosek, można zapytać, czy
wszystko jest dobrze wypełnione. Panie tam pracujące są bardzo
uczynne oraz pomocne, i chętnie wyjaśnią każdą wątpliwość.
Ważne!
Nie da się złożyć poprawnie wniosku w Rosyjskim Centrum Wizowym,
jeśli podamy „Konsulat” jako miejsce złożenia dokumentu (i na
odwrót tak samo). Papier po prostu nie zostanie przyjęty. W tym
przypadku odpowiedź ma więc kluczowe znaczenie i nie jest dowolna.
Kolejnym
etapem przygotowań jest zarezerwowanie noclegu. Ja to robię przez
znany portal internetowy. Radzę nie wykupywać od razu pokoju (nie
płacić z góry), wystarczy rezerwacja. Zawsze w końcu możemy go
zmienić. Wcześniejsza rezerwacja jest nam potrzebna przy składaniu
wniosku wizowego i załatwianiu zaproszenia.
Z
własnego doświadczenia wiem, że zmiana noclegu nie pociąga za
sobą żadnych konsekwencji. Ja tak zrobiłem i nikt nie sprawdzał,
czy śpię w hotelu z wniosku czy nie.
Kolejnym
krokiem jest wykupienie zaproszenia do Rosji. To najbardziej
absurdalny punkt przygotowań, ale niestety trzeba przez niego
przejść. Otóż, nie można sobie wjechać do Rosji ot tak, bo mamy
na to ochotę. Ktoś nas musi oficjalnie zaprosić. Jeżeli to osoba
prywatna (mieszkaniec Rosji), to przynajmniej zaoszczędzimy, bo nie
ponosimy kosztów. Takie szczęście zdarza się jednak rzadko. Ja go
nie miałem.
Jeżeli
nie znamy żadnych tubylców, pozostaje nam skorzystać z licznych
biur, które specjalizują się w sprzedaży takich zaproszeń (to
ich główne źródło zarabiania; same biura łatwe do znalezienia w
internecie). Ich koszt się waha. Ja znalazłem najtańsze za 50 zł,
ale na rynku są też takie, które sprzedają vouchery do Rosji za
80 zł od osoby i więcej. Trzeba przyznać, że firmy działają
błyskawicznie. Natychmiast po złożeniu krótkiego wniosku
(podajemy swoje podstawowe dane, termin pobytu i miejsce noclegu) i
przelaniu pieniędzy, na maila otrzymujemy zaproszenie (należy
wydrukować; nie przejmować się, kiedy wygląda niezbyt
profesjonalnie) oraz szczegółowe informacje jakie dane i gdzie
należy wpisać we wniosku wizowym.
Zostałem zaproszony do Rosji, a nawet nie wyszedłem z domu :)
Zostałem zaproszony do Rosji, a nawet nie wyszedłem z domu :)
To
już prawie wszystko.
Pozostało
nam jeszcze kupno tzw. ubezpieczenia kosztów leczenia. Jest ono
obowiązkowe i je również musimy przedłożyć w Rosyjskim Centrum
Wizowym, a jego nr wpisać we wniosku. Ubezpieczenie musi obejmować
cały nasz pobyt w Rosji i być wykupione na kwotę minimum 30 tys.
Euro. Brzmi bardzo poważnie, jednak gdy jedzie się tylko na
weekend, to koszty takiego dokumentu są śmiesznie niskie –
kosztowało to mnie 8,83 zł. Im dłuższy pobyt, tym cena idzie w
górę.
Strona
z wyszukiwarką ofert ubezpieczeń poniżej.
Podobno
przez Federację Rosyjską honorowane są tylko ubezpieczenia firm
Signal Iduna, TU Europa i Hestia. Ja wykupiłem w jednej z nich za
pośrednictwem wyżej wymienionej wyszukiwarki i papier został
zaakceptowany.
Mając
wykupione zaproszenie i ubezpieczenie turystyczne, wracamy do naszego
wniosku wizowego (przyda nam się zapisane wcześniej nr
identyfikacyjny i hasło). Po uzupełnieniu drukujemy dokument i
idziemy odwiedzić salon fotograficzny. W każdym z nich wystarczy
powiedzieć, że potrzebujemy zdjęcia wizowego do Rosji i będą
wiedzieli, co zrobić. Kadr ma nie być starszy niż 6 miesięcy.
Radzę nie kombinować. Ja zrobiłem kilka tygodni przed i
stwierdzono, że nie wyglądam na nim podobnie. Co by było, gdybym
pokazał obraz sprzed roku…
Fotografia
to ostatni element przygotowań. Zaopatrzeni w nią, paszport i
wydrukowany wniosek wizowy udajemy się do Rosyjskiego Centrum
Wizowego. Tam Pani sprawdzi, czy wszystko jest w porządku i przyklei
zdjęcie we właściwe miejsce. Następnie odbierze paszport (to do
niego zostanie wbita wiza) i poleci wrócić za niespełna dwa
tygodnie (przeważnie paszport z wizą jest gotowy wcześniej, a
czasami dużo wcześniej).
Ważne!
W kulminacyjnym momencie wyrabiania wizy, stanowczo odradzam wyjazdy
poza region Unii Europejskiej. Musimy oddać urzędniczkom z centrum
swój paszport i do jego odbioru wraz z wizą radzić sobie bez
niego. Proszę wziąć to pod uwagę! Zwłaszcza, kiedy czas nas
nagli.
Koszt
wizy i prowizja Rosyjskiego Centrum Wizowego razem wzięte sięgają
powyżej 250 zł. Należy zachować paragon, bo to na jego podstawie
odbierzemy dokument.
Zdarza
się, że wiza nie zostaje przyznana mimo tych wszystkich inwestycji,
ale to bardzo rzadki proceder. I wbrew pozorom, częściej zdarza się
tym, którzy z lenistwa korzystają z usług biur podróży
(słyszałem o dwóch takich przypadkach).
Autobusy
odjeżdżają do Kaliningradu z Dworca Autobusowego w Gdańsku, nie z
tego głównego placu, ale mniejszego, schowanego za budynkiem.
Polecam wyjazd w sobotę o godz. 6 rano i powrót w niedzielę o
godz. 15.00 czasu Kaliningradzkiego (latem jest ten sam czas co w
Polsce). Nie trzeba kupować biletów przez internet (chociaż
istnieje taka możliwość), można u kierowcy (koszt 42 zł w jedną
stronę). Szofer przyzna nam miejsce z numerem, które powinniśmy
zająć. Podróż trwa około 4 godziny, zależnie ile czasu spędzimy
na granicy. Ubikacje są w pojeździe, ale najlepiej skorzystać z
toalet, które można znaleźć na przejściu granicznym.
Dworzec
Autobusowy w Kaliningradzie jest dosyć nietypowy, bowiem perony są
w nim bardzo schowane. Żeby się do nich dostać trzeba przejść
przez budynek, a wcześniej restrykcyjną kontrolę bagażu, podobną
do tych z lotnisk. Zwracam na to uwagę, bo sam stałem dłuższą
chwilę w miejscu wysiadki i zacząłem się niepokoić, że żaden
autobus nie przyjeżdża. W końcu przez dziurę wypatrzyłem
prawdziwy przystanek.
Pełne
koszty wizy:
Wiza
+ prowizja – ponad 250 zł
Zaproszenie
- 50 zł
Ubezpieczenie
zdrowotne na 2 dni – 8,83 zł
Zdjęcie
wizowe – kilkanaście złotych za 6-8 fotografii (chyba tak?)
Za
samą możliwość przekroczenia granicy płacimy więc ponad 300 zł.
Do tego należy doliczyć nocleg w Królewcu (ja zapłaciłem 1900
rubli = ok. 111 zł za pokój z łazienką, śniadanie + WiFi w
hotelu 3-gwiazdkowym; obiekt położony w samym centrum ale na
uboczu, nad jeziorem, blisko Soboru; w hostelach dużo taniej, tak
samo jadąc dużą grupą), lot do Gdańska i z powrotem (92 zł –
można znaleźć tańsze), autobus z Gdańska do Kaliningradu i z
powrotem (84 zł – cena niezmienna) oraz wejściówki do Muzeów
(Muzeum Kanta, Muzeum Oceaniczne, koncert muzyki klasycznej w
Katedrze), pamiątki i stołowanie się w mieście. Razem licząc –
wyjazd kosztował mnie około 900 zł (bez doliczania
poniedziałkowego pobytu w Gdańsku i Kartuzach), ale da się zejść
z ceny, oszczędzając na noclegu i zakupach.
Może
drogo (1/3 to koszt wizy), ale ja ten wyjazd potraktowałem jako inwestycję i zebranie
cennych doświadczeń. Rosja w najbliższych latach będzie częstym
obiektem moich turystycznych westchnień i cieszę się, że zdobyłem
już pierwsze szlify. Kaliningrad dzięki bliskości geograficznej
wydaje się być idealnym miejsce na rozpoczęcie przygody z tym
krajem. Teraz każda wizyta powinna być łatwiejsza.
Gdyby
były jakieś pytania, proszę pisać śmiało. Chętnie służę
pomocą. Także w poleceniu, co warto zwiedzić w Kaliningradzie.









Komentarze
Prześlij komentarz