Czytelnicze podsumowanie miesiąca (marzec 2021)

 

Marzec był dla mnie doskonałym miesiącem pod względem czytelniczym, chociaż proste statystyki tego nie pokazują, bo skończyłem zaledwie dwie książki. Za to w wielu innych posunąłem się tak do przodu, że pod koniec kalendarzowej wiosny, w czerwcu, z nawiązką powinienem zrealizować plan przeczytania osiemnastu pozycji (trzech na miesiąc).



Marcin Kołodziejczyk, Marcin Podolec, Morze po kolana

Warszawa 2016, Wielka Litera, ss. 158

 

Marcin Kołodziejczyk to, według mnie, najbardziej niedoceniany autor w Polsce. Uwielbiam jego reportaże, poważam prozę. Tym razem postanowił spróbować swoich sił w komiksie, a swoją kreską wsparł go Marcin Podolec.

Strona graficzna książki podobała mi się bardzo. Doskonale oddawała absurdalny humor opowieści i dyskretną urodę polskiej prowincji, która jest częstym tematem Kołodziejczyka. Akcja dzieje się w nadmorskiej miejscowości wypoczynkowej poza sezonem. Turystów brak, brzydka pogoda, pozornie nic się nie dzieje. Kilku miejscowych szwenda się z rezygnacją po okolicy, lądując najczęściej na przystanku, gdzie wygłaszają kolejne życiowe mądrości i narzekają na swój marny los.

Wszystko jest zabawne, i na swój sposób zaskakujące, lecz, mam wrażenie, forma komiksu nieco ograniczyła kreatywność autora. Brakło głębszej myśli, czy brawurowej puenty, z której przecież dziennikarz „Polityki” słynie. Jednak nic nie zastąpi prozy.

 

Tomasz Michniewicz, Chwilowa anomalia : o chorobach współistniejących naszego świata

Kraków 2020, Otwarte, ss. 384

 

Uważam, że temat pandemii koronawirusa daje pisarzom, reporterom, czy myślicielom wielkie pole do popisu. Spodziewałem się wysypu książek, dzienników, analiz. W Polsce jednak, co zaskakujące, nie ukazało się zbyt wiele publikacji na temat ostatnich 12-13 miesięcy. Pozycja Michniewicza wypełnia tę lukę, lecz pozostawiła we mnie spory niedosyt.

Na dzieło składają się rozmowy z ekspertami z różnych dziedzin oraz rodzaj pamiętnika z pierwszego okresu epidemii. Wspomnienia autora są najsłabszą częścią książki, gdyż przeważnie zawierają sztampowe opinie. Michniewicz pisze tak, by wszyscy się z nim zgodzili, a każda refleksja sprowadza się do konstatacji, że: „świat zwariował”. Szalenie oryginalne…

Dużo lepiej to wygląda, gdy głos zostaje oddany innym. Kilka wywiadów jest naprawdę świetnych, jak na przykład z Michałem Lubiną na temat tego, czy Chiny mogły, według powszechnej teorii spiskowej, celowo wypuścić wirus, by pogrążyć świat Zachodu (odpowiadam za naukowcem z UJnie mogły), czy z Maciejem Sadowskim o zmieniającym się klimacie. Bardzo interesująca była też konwersacja z preppersem, których przygotowanie na każdy kataklizm okazało się niezwykle przydatne w pierwszych miesiącach zamknięcia nas w domach.

Większość rozmów była jednak co najwyżej przeciętna, a ta z Kamilem Dąbrową na temat mediów zwyczajnie słaba i pełna bzdur, nieprostowanych niestety przez pytającego. Trudno mi więc ocenić całość, która jest tak nierówna. Ale podobno na bezrybiu i rak ryba, toteż zajrzeć można :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czytelnicze podsumowanie miesiąca (marzec 2024)

Czytelnicze podsumowanie miesiąca (maj 2024)