Czytelnicze podsumowanie miesiąca (maj 2021)

 

W minionym miesiącu kupiłem karnet roczny do ogrodu botanicznego. Kilka wizyt z książkami w tym pięknym miejscu już odbyłem :) Coraz cieplejsza aura powinna sprzyjać mariażowi przyrody z kulturą, co ma i będzie miało przełożenie na moje wyniki czytelnicze :) Poniżej mój dorobek z maja.

 

 

Teresa Monika Rudzka, Bibliotekarki

Kraków 2010, Wydawnictwo Skrzat, ss. 298

 

Mało jest powieści rozgrywających się w bibliotece. Dzieło Rudzkiej stara się wypełnić tę lukę, lecz z dosyć marnym skutkiem.

Samo miejsce zostało przedstawione według najbardziej oklepanych stereotypów. Czyli jest spokojnie, nudno i przaśnie. Atrakcji może dostarczyć co najwyżej zdenerwowany czytelnik.

Autorka wypełnia więc akcję oryginalnym konceptem zaprezentowania w osobnym rozdziale każdego pracownika. Ale to dosłownie każdego.

Życiorysy bibliotekarek są kosmiczne: jedna pracuje dla mafii, druga przyczyniła się do śmierci swojego ojca, trzecia zdradza męża z egzotycznym kochankiem, a jeszcze kolejna przyłapała małżonka na umizgach z innym mężczyzną. Można rzec: samo życie :) Niestety, nie ma to wielkiego wpływu na wydarzenia w samej bibliotece. Problemy i kłótnie są w sumie niewinne, tylko raz przybierają postać rękoczynów, o których zaraz wszyscy zapomną.

Jako bibliotekarz, mogę stwierdzić, że książka słabo oddaje realia pracy w tym zawodzie, nie broni się też jako powieść. Pisarka przesadnie skupiła się na bohaterach, a za mało na fabule, na którą nie miała chyba pomysłu. Dlatego, po lekturze, nie potrafię stwierdzić w zasadzie, o czym była ta pozycja.

 

Andrzej Meller, Miraż : trzy lata w Azji

Warszawa 2020, Bellona, ss. 358

 

Pozycja zawiera cykl reportaży z trzyletniego pobytu autora w Azji, poczynając od krajów Kaukazu, kończąc na dalekim wschodzie kontynentu.

Największą siłą tej książki jest autentyczność. Meller opisuje tylko to, co sam przeżył i widział. Nie udaje nikogo mądrzejszego, ani też odważniejszego, chociaż wiele jego eskapad ociera się o brawurę, zwłaszcza gdy działa obok frontu wojennego.

Kultura czy obyczajowość regionu są dla niego ważne, ale jeszcze istotniejsi są spotkani ludzie. Za każdym człowiekiem stoi niesamowita historia, która bez relacji dziennikarza pozostałaby nieznana. Wiele opowieści jest smutnych, ale Azjaci mimo to zachowują uśmiech i tryskają dobrym humorem. Ten optymizm przebija się również z kart książki.

Meller sprawia wrażenie podróżnika, który odwiedza kolejne kraje nie tylko, by poszerzyć swoje horyzonty, ale także by, przez kontakt z drugim, dowiedzieć się więcej o sobie. Może właśnie dlatego pozycja została napisana bez zadęcia, w zupełnie bezpretensjonalnym stylu. Mnie przypadł on bardzo do gustu, więc dzieło polecam wszystkim, nie tylko miłośnikom Orientu.

 

Magdalena Kursa, Wojciech Pelowski, Rafał Romanowski, Zrób to w Krakowie = Do it in Kraków

Warszawa 2012, Agora, ss. 240

 

Redaktorzy lokalnego oddziału „Gazety Wyborczej” postanowili stworzyć alternatywny przewodnik po Krakowie. W różnych recenzjach wyczytałem, że „nie-krakusom” się on spodobał. Ja w byłej stolicy mieszkam od zawsze i mam raczej negatywne odczucia.

Przede wszystkim odnoszę wrażenie, że stworzono jeden wielki folder reklamowy restauracji, kawiarni, instytucji kultury, osób itd. Klucza wyboru takich a nie innych reprezentantów królewskiego miasta mogę się tylko domyślać, ale przez ponad 200 stron płynie nieustanny potok zachwytów i pochwał nad kolejnymi miejscami. Tu wspaniale, tam wyjątkowo, tu smacznie, tam pięknie. Jest słodko aż do… wiadomo czego :) Brzydkie w Krakowie są tylko pomniki.

Oczywiście, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia na swoją małą ojczyznę. Ja bym zapewne wybrał co innego do pokazania, ale w sumie nie to jest najważniejsze. Czytałem tę pozycję, licząc, że dowiem się czegoś nowego o swoim rodzinnym mieście. Zamiast tego posiadłem wiedzę, iż ktoś fajny gdzieś tam otworzył jakąś modną knajpę. Ech…

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czytelnicze podsumowanie miesiąca (marzec 2024)

Czytelnicze podsumowanie miesiąca (maj 2024)